KUBA – 60/61 rok rewolucji ! Viva la revolución !!!

KUBA – 60/61 rok rewolucji ! Viva la revolución !!!

Kuba wraz ze swoja stolicą jakże piękną Hawaną utknęła jedną noga w czasach przeszłych ciągle borykając się z biedą, korupcją i wieczną rewolucja a drugą noga w czasach powiedzmy obecnych, które i tak na takie obecne nie wyglądają. To co dla Kubańczyków jest nowoczesnością dla nas europejczyków jest czasem raczkującego dobrobytu.

Wielobarwna Hawana ze swoimi urokliwymi uliczkami starego miasta, kolorowymi samochodami pamiętającymi czasy wielkiej mafii, która panowała w Hawanie przez długie lata, majestatycznymi budynkami i posiadłościami plantatorów trzciny cukrowej nie jest w stanie nie zachwycić nawet najbardziej wybrednych turystów.

Klimat i ludzie, który tworzą Kubę stanowią siłę i magnes przyciągający turystów na tą malowniczą wyspę.

Kuba jest droga… trzeba tutaj wspomnieć o tym, że Kuba posiadająca dwie waluty jest nastawiona na zysk totalny z turystyki. CUC i CUP to jak niebo i ziemia dla normalnego zjadacza manioku a dla turystów to jak drzazga, która sprawia ból. CUP czyli Cubańskie Peso jest waluta dla lokalsów i stanowi 1/25 CUC czyli oficjalną waluta dla Turistas 🙂 Państwo kubańskie zdziera z turysty ile się tylko da! Ale cóż się dziwić, okoliczności przyrody sprzyjają więc korzystają… a właściwie to Państwo korzysta ponieważ jak to w komunie bywa wszystko należy do Państwa…:)

Na Kubie są kartki żywnościowe i reglamentacje różnego rodzaju… przydział na jedzenie, przydział na ciuchy… nakazy pracy… w sumie jak to kiedyś w Polsce było: „ – czy się stoi czy się leży 1000 zł się należy 🙂 „. Tam dokładnie widać jak działa komuna… praca jest zawsze a wypłata podobna jedna do drugiej… w okolicach 20 Euro miesięcznie.

Wiadomo, że kto kombinuje ten żyje a Kubańczycy potrafią sobie radzić 🙂 Jak tylko pojawi się turysta to wiadomo, że idą za nim pieniądze… i to jakie 🙂 „KUKI” idą 🙂 


Kuba wraz ze swoja rdzenną kulturą  Karaibów, Tainów i Sibonejów urzeka historią. Nie zamierzam tutaj przytaczać Wikipedii i rozpisywać się kolejno odnośnie tych praludów… powiem tylko że byli i piękną kulturę po sobie zostawili. Co jakiś czas możemy zobaczyć świadectwo historii wśród ludności patrząc na stroje , zachowanie i wierzenia.

A propos wierzenia J niby oficjalną i o największym odsetku jest religia katolicka J ale tak naprawdę to jednak Santeria wiedzie prym. Jest to wiara, która została wprowadzona na Kubę wraz z niewolnictwem.

Podróżując po Kubie przed oczami maluje się nam obraz z rumem i cygarem w tle. Trzcina cukrowa i plantacje tytoniu zajmują każdy możliwy kawałek lądu nadającego się pod uprawę. Wszystko za sprawą oczywiście Krzysia Kolumba J. Znaleźli tutaj Hiszpanie, Brytyjczycy,  Francuzi swoje Eldorado.

Cukier był przecież złotem Karaibów. Po tym jak praktycznie wykończyli rdzenną ludności wzrosło zapotrzebowanie na ręce do pracy… jakiś geniusz zaproponowała by ręce wraz z resztą ciała sprowadzać z Afryki. Rozpoczęła się era niewolnictwa. Dzięki tytoniowi i trzcinie cukrowej na Kubie, która była największym „eksporterem” tychże produktów najdłużej spośród całych Karaibów panowała tam era niewolnictwa. Ostatni niewolnik pracował na plantacjach jeszcze w roku 1886.

Większość wysp na Karaibach znajdowała się w całości lub w częściach pod panowaniem państw europejskich. Wyspy lub poszczególne miasta na wyspach przechodziły z rąk do rąk za sprawą zakupu lub najazdu piratów lub po prostu przejęcia przez obce państwo.

Na Kubie wiele narodowości zostawiło po sobie swoją kulturę, style… aczkolwiek głównie krew i pożogę.

Podróż przez Kubę to jak by podróż przez egzotyczną Europę. Raz miasto w stylu hiszpańskim a raz we francuskim… raz właścicielem był bogaty kupiec a raz Piraci…

Co by nie mówić Kubę odwiedzić warto… Kuba to połączenie wszystkiego po trochu… i dokładnie mówię „wszystkiego” 🙂 luksusu, biedy, egzotyki, slumsów, miksu religijnego, kulturowego…. Ale podsumowując KUBA JEST PIĘKNA !!!

Święta i Sylwester 2019/2020